A więc... Dziś jest pierwszy dzień, kiedy tak naprawdę zaczynam pisać mój dziennik.. Jeśli chcesz wiedzieś kotku... Ja nie jestem bezpiecznym człowiekiem. Ja jestem dla większości osób psychopatą. Naprawdę.. Większość mnie tak postrzega...Ja zabijam ludzi, znęcam się nad biednymi dziewczynami, ale nic na to nie poradzę.. Taki już jestem. Ale ja tylko robię to, czego nauczyłem się jak byłem małym chłopcem. Wszystko zawdzięczam mojej rodzinie. To przez nich taki jestem. To oni sprowadzili mnie kurwa na złą drogę. Ale ja nie umiem... Ja nie umiem się powstrzymać od bycia takim człowiekiem jakim jestem. To moje życie. Chyba tak właśnie miało być. Chyba Bóg to wszystko ustawił.
Co ja pierdole... Kto wierzy w Boga... To jest jakieś gówno.. Nigdy mi nie pomógł. Kiedy potrzebowałem pomocy, go nie było.
Kiedy ojciec mnie bił, jego nie było.. Kiedy matka się na mnie darła, i prawie mnie udusiła, jego nie było..
Jak ja kurwa mam wierzyć w Boga.. Przecież on mi nigdy nie pomógł. Chyba, że ja na to nie zasługuje. To już inna historia.
A więc.. To było 15 lipca 2004, kiedy miałem 11 lat. Uciekłem z domu. Uciekłem z Kanady i zatrzymałem się w Los Angeles, gdzie mieszkam do teraz. To nie był łatwy dla mnie czas.
________________________________________________
Na dziś to koniec moje piękne. Ale już niedługo wrócę. I zapamiętacie mnie ;) /~Justin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz